Sporo miejsca podczas komisji spraw społecznych, 22 stycznia poświęcono wnioskowi radnego Zbigniewa Brodziaka, który apelował o zorganizowanie spotkania z mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej, którego w ostatnim czasie dyrekcja próbowała ubezwłasnowolnić ponieważ mężczyzna od dwóch lat pozostaje nieubezpieczony. Komisja odrzuciła ten wniosek.
Radny Zbigniew Brodziak argumentował we wniosku, że należy niezwłocznie doprowadzić do spotkania z Januszem Tomasikiem (64 l.), którego dyrekcja DPS w Baszkowie chciała ubezwłasnowolnić za to, że pozostaje on nieubezpieczony. Dodawał, że trudna sytuacja mieszkańca spowodowana jest konfliktami z dyrekcją i kierownictwem ośrodka, które trwają już od dwóch lat. Spotkanie miałoby się odbyć wspólnie ze starostą Leszkiem Kulką, przedstawicielami Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Krotoszynie, kontrolerem z zewnątrz oraz chętnymi radnymi żeby rozwiązać konflikt jaki panuje w DPS-ie.
Temat powraca jak bumerang
O konflikcie w DPS Baszków pisaliśmy na łamach naszej gazety dwukrotnie w ub. roku będąc niejako nawet mediatorem w całej sprawie. Przypomnijmy tylko, że Janusz Tomasiewicz jest mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej w Baszkowie już piąty rok. Zgłosił się najpierw do naszej redakcji twierdząc, że kierownictwo ośrodka uwłacza jego godności osobistej. Od dwóch lat nie jest ubezpieczony. Pan Janusz trafił do DPS-u ze schroniska św. brata Alberta we Wrocławiu. Jest schorowanym człowiekiem. Cierpi na osteoporozę i ma cukrzycę drugiej grupy. Do tego amputowano mi jedną nogę. Zdaniem kierownictwa ośrodka to człowiek bardzo konfliktowy. Jeden z przykładów opisywanych przez nas dotyczył zachowania się mężczyzny, który mimo zakazu regulaminowego wciąż przynosił na teren ośrodka rzeczy zakupione na pobliskich „wystawkach” oraz nadużywania alkoholu.
Jak tłumaczyła nam dyrekcja i kierownictwo ośrodka od marca 2011 do czerwca 2011 i następnie od czerwca 2012 roku do chwili obecnej nie płaci pełnej odpłatności za pobyt w ośrodku. – Powtórzę tylko to, co już wcześniej mówiłem. Na początku pobytu p. Janusza w DPS w Baszkowie współpraca układała się bardzo dobrze, p. Janusz często i chętnie uczestniczył w zajęciach terapii zajęciowej i wydarzeniach kulturalno-oświatowych. Problemy zaczęły się od kiedy p. Janusz uzyskał spłatę majątku dorobkowego z byłego małżeństwa i na tej podstawie MOPS Wrocław zmienił decyzję o odpłatności i wstrzymał wypłatę zasiłku stałego ze względu na otrzymywany dochód z tytułu w/w spłaty majątku. Pan Tomasik odwoływał się od tej decyzji, ale jak do tej pory wszystkie odwołania utrzymywały w mocy decyzję MOPS Wrocław – tłumaczy kierownik DPS w Baszkowie, Krzysztof Szczotka. Początkowo pieniądze, ze spłaty majątku i zasiłek pielęgnacyjny wpływały na konto DPS-u i tam na podstawie ustawy o pomocy społecznej i pisemnej zgody p. Tomasika automatycznie potrącane było 70 proc. za jego pobyt. Aktualnie miesięczny koszt pobytu wynosi 3.060,00 zł. Potem jednak pan Janusz założył swoje własne, indywidualne konto i pieniądze od byłej żony zaczęły wpływać tam. Na konto do DPS wpływa tylko zasiłek pielęgnacyjny. Przestał płacić za pobyt i tym samym żyje teraz kosztem innych mieszkańców i wszystkich podatników.
Próbowali go ubezwłasnowolnić
DPS nie posiadał żadnych instrumentów prawnych żeby zmusić pana Janusza do wpłat za pobyt. – Na podstawie ustawy o pomocy społecznej część pieniędzy pokrył ośrodek pomocy we Wrocławiu, ale teraz chce zwrotu tego, co wpłacił. Sprawą egzekucji tych pieniędzy zajmuje się teraz Urząd Skarbowy w Krotoszynie. Niestety prawo nie dopuszcza możliwości wydalenia mieszkańca z DPS na podstawie uchylania się od obowiązku ponoszenia odpłatności, tym samym tacy mieszkańcy jak p. Janusz Tomasik, żyją na koszt innych mieszkańców DPS i wszystkich ciężko pracujących podatników – kontynuuje kierownik. Co do ubezpieczenia pana Tomasika to sprawa jest rozwojowa. Wskutek tego, że mężczyzna zagrażał sam sobie złożono wniosek o częściowe ubezwłasnowolnienie. – Niestety prokuratura odrzuciła ten wniosek nie znajdując żadnych podstaw ku takiemu działaniu. Problem zatem pozostał – mówił na komisji starosta Leszek Kulka.
To nie nasze kompetencje
Obecni na komisji radni nie rozumieli zupełnie wniosku, nad którym mieli głosować. Dyskusję otworzyła radna Sławomira Fedorowicz, która negowała jego zasadność. – Nie wiem czy my jako radni jesteśmy kompetentni by rozstrzygać jakiś wewnętrzny spór, który toczy się w DPS – mówiła. – To sprawa wewnętrzna tego ośrodka. Tam jest dyrektor, są osoby kierujące ośrodkiem. Nie powinniśmy ingerować w działania dyrekcji. Szanowni radni ja i tak, z pewnością jak wy wszyscy, jestem pełen podziwu że mając pod sobą ponad trzystu ludzi udaje się dyrektorowi nad tym wszystkim tak dobrze panować – dodawał radny Andrzej Piesyk. Głos zabrał również starosta, który tłumaczył, że temat konfliktu w DPS był omawiany przez wiele godzin na jednym z posiedzeń zarządu. – Rozmawialiśmy z dyrektorem i kierownikiem. Sprawdziliśmy również to czy dyrekcja miała prawo wystosować taki wniosek o częściowe ubezwłasnowolnienie pana Janusza i okazało się, że tak, bowiem swoimi działaniami szkodzi sam sobie, a przecież jego zdrowie jest najważniejsze. Spotkałem się również z tym panem i przekonywałem go do tego że powinien się ubezpieczyć. Stwierdził po rozmowie ze mną, że dopiero teraz zrozumiał, że to ważne i że to zrobi. Jak widać tego nie zrobił – mówił Leszek Kulka.
Radni jednogłośnie odrzucili wniosek Zb. Brodziaka. Starosta stwierdził jednak, że sprawą trzeba się zająć żeby wyciszyć całą sytuację. – Na pewno będę chciał się spotkać jeszcze raz ze wszystkimi zainteresowanymi i wyjaśnić całą sprawę. Taki konflikt niczemu dobremu nie służy i szkodzi tylko wizerunkowi DPS, który przecież jest jednym z najlepszych ośrodków w Polsce. Trzeba ten temat wyciszyć i będę próbował coś z tym zrobić – puentował starosta.
foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Dąbrowa - Prace ruszą już w marcu
![]() |
| Najważniejszym elementem remontu świetlicy będzie montaż c.o. |
Już niedługo bo 1 lutego na świetlicy w Dąbrowie odbędzie się bal karnawałowy przygotowany przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Ma się tam bawić około 40 par, które bardzo chętnie i bez problemów przeznaczyły na ten cel po 120 zł. Tydzień później, 8 lutego kolejny bal karnawałowy. Tym razem zorganizowany przez radę rodziców z tutejszej szkoły, która w ten sposób będzie chciała pozyskać pieniążki na swoją placówkę. – Wiele u nas na świetlicy się dzieje. Mamy już nawet zarezerwowaną ją na wesele w tym roku na bagatela 180 osób – mówi W. Jankowski.
Nie trudno się dziwić, że modernizacja tej świetlicy jest bardzo ważna dla lokalnej społeczności. – Kosztorys opiewa na 600 tys. zł, ale wierzę w to, że przetarg który ma ruszyć lada dzień zmniejszy tę kwotę do jakichś 500 tys. zł – kontynuuje sołtys. Środki pochodzić będą z gminy Rozdrażew. Na ten cel pójdzie również fundusz sołecki w wysokości ok. 10 tys. zł. Do zrobienia jest sporo. Sołtys wymienia beż zastanowienia najważniejsze prace. – Malowanie dachu, elewacji z zewnątrz oraz malowanie wewnątrz. Do tego wymiana podłogi na sali i wymiana ogrzewania elektrycznego na c.o. – wylicza W. Jankowski.
Całość prac powinna rozpocząć się w marcu i zakończyć w przeciągu kilku miesięcy. – Nie powiększamy sali. Spokojnie mieści ona 120-140 osób. Poza tym dbamy o nią i praktycznie co dwa lata malujemy ją wewnątrz sami – mówi sołtys.
Oprócz prac związanych ze świetlicą wieś wciąż oczekuje na naprawy dróg we wsi. – Szczególnie część powiatowa nadaje się ciągle do naprawy. Jak jechać w stronę Kobierna to jest jedna wielka dziura, którą przydałoby się w końcu załatać – dodaje. Oprócz tego sołtys zwraca uwagę na rosnące przy drodze topole, które jego zdaniem powinny być jak najszybciej usunięte albo chociaż poobcinane z gałęzi, które nagminnie się łamią. – Topole to chwasty wśród drzew. Były za blisko drogi sadzone i korzenie wchodzą pod asfalt, który niedługo będzie pękał. Do tego należy przycinać gałęzie, które się łamią i stwarzają niebezpieczeństwo dla kierowców. Powinni się tym tematem jak najszybciej zająć. Może apel w gazecie coś pomoże – zakończył W. Jankowski.
foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK
Konarzew - Młodzież czarowała słowem
![]() |
| Młodzi artyści zadbali o odpowiednią choreografię i stroje |
![]() |
| Jury miało twardy orzech do zgryzienia. Wszystkie występy były bardzo dobre |
Przegląd w Konarzewie skierowany był do dzieci, młodzieży i dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie z regionu południowej Wielkopolski. Organizatorem Konkursu było stowarzyszenie na rzecz dzieci niepełnosprawnych Motylek oraz Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy im. ks. Jana Twardowskiego w Konarzewie. Celem konkursu była prezentacja wartościowych pod względem artystycznym kolęd, pastorałek i pieśni o tematyce zimowej, dorobku artystycznego uczestników, promocja twórczości artystycznej osób niepełnosprawnych intelektualnie oraz kultywowanie tradycji religijnych. Inicjatorem i koordynatorem konkursu ja co roku była niezastąpiona Mariola Snela-Mosińska, nauczycielka religii w tamtejszym ośrodku.- W tym roku z powodu panującej gołoledzi do rywalizacji przystąpili uczestnicy z ośmiu placówek specjalnych z regionu południowej Wielkopolski m.in. z Jarocina, Pleszewa czy Ostrowa. Trzeba podkreślić, że wszyscy spisali się bardzo dobrze, a samo uczestnictwo w konkursie to już ogromny sukces. Profesjonalne podkłady muzyczne i przygotowanie młodzieży spowodowały, że poziom był naprawdę wysoki – mówi M. Snela-Mosińska.
Młodzież rywalizowała z sobą w kategorii szkół podstawowych, gimnazjum oraz klas przysposabiających do pracy i dorosłych. Występy oceniało jury w składzie: sołtys Konarzewa Mirosława Sajur, dyrektorka konarzewskiego ośrodka Daria Rakowiecka, dyrektorka Domu Pomocy Społecznej dla dzieci i młodzieży intelektualnie niepełnosprawnej w Zdunach Anna Wojciechowska, ojciec z zakonu franciszkanów z Kobylina Walenty Piechaczek oraz chórzystka chóru św. Wojciecha z krotoszyńskiej Fary Anna Gardiasz.
Po pięknych występach, w których widać było olbrzymie zaangażowanie młodzieży w kat. szkół podstawowych wyróżniono dwie osoby. Pierwsze miejsce zajęła Katarzyna Wasiewicz z ZPS z Pleszewa, a drugi był Mateusz Kopacz z ośrodka w Konarzewie.
W kategorii gimnazjum wszystkie miejsca zgarnęli wychowankowie z ZSS z Jarocina. W kolejności laury odbierali: Patrycja Musielak, Anna Żurek i Izabela Fonspaniak.
W najstarszej kategorii pierwsze miejsce zdobyła podopieczna konarzewskiego ośrodka Daria Droszcz, która oczarował publiczność przepięknym wykonaniem kolędy Przybieżeli do Betlejem. Za nią znaleźli się: Kinga Biegańska z WTZ Tęcza z Ostrowa Wlkp. oraz Maria Banasiak z SOW Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Ostrowie Wlkp. – Atmosfera konkursu była niesamowicie rodzinna, podczas koncertu laureatów wszyscy obecni na sali śpiewali kolędy razem z wyróżnionymi uczestnikami oraz obiecali , że na pewno wrócą tu za rok – podsumowała dyrektor D. Rakowiecka.
foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK
Krotoszyn - Karate na wysokim poziomie
![]() |
| 24 medale zdobyli karatecy KS „Krotosz” podczas zawodów Enoeda Cup w Przeźmierowie |
W roku 2013 w klubie ćwiczyło ogółem ok. 45 zawodników i zawodniczek w różnym przedziale wiekowym. Pod czujnym okiem trenerów: Mariusza Kaja (IV Dan) oraz Dariana Paszka (I Dan) młodzi zawodnicy zdobywali swoje szlify karate i z dumą prezentowali umiejętności na wielu prestiżowych zawodach i turniejach karate. – Karatecy przynależą do federacji JKA (Japan Karate Association) , która aktualnie zrzesza 156 krajów z całego świata. Ilość ćwiczących określa się na ponad 24 miliony. W tej mnogości klubów i ludzi jest również miejsce dla zawodników „Krotosza” – tłumaczy W. Figaj.
Jak podkreśla prezes KS Krotosz w krotoszyńskim karate ważna jest jednak nie tylko masowość uprawiania karate. Szczególny nacisk kładą trenerzy na równomierny nacisk na rozwój fizyczny i psychiczny adeptów karate, nie stroniąc od studiów anatomii, motoryki i kultury fizycznej w ogólnym tego słowa znaczeniu. – Młodzież bardzo chętnie trenuje i na treningach daje z siebie wszystko. Potem to procentuje na licznych imprezach, na których zawodnicy KS „Krotosz” sięgają po najwyższe laury.
Około dwudziestu startów klubowych robi wrażenie. Do najważniejszych należy zaliczyć marcowe starty podczas Enoeda Cup w Przeźmierowie, w których udział wzięło ponad 150 zawodników z 14 klubów karate z całej Polski. Ważnym aspektem tej prestiżowej imprezy był fakt wyłonienia kadry narodowej na zbliżające się w kwietniu i maju Mistrzostwa Europy Juniorów i Seniorów w Niemczech oraz Mistrzostwa Europy Dzieci, Kadetów i Juniorów w Serbii. – Nasi zawodnicy spisali się na medal i kilkoro z nich pojechało potem na mistrzostwa wracając oczywiście z medalami – tłumaczy W. Figaj. Oprócz tej imprezy karatecy zaliczyli jeszcze ważne zawody w ramach Mistrzostw Polski, również w Przeźmierowie czy też szereg imprez i turniejów pomniejszych w całej Polsce skończywszy na własnej imprezie u siebie w ramach mikołajkowego turnieju karate. – Na każdej imprezie KS „Krotosz” dał się poznać jako aktywny klub, który ma się czym pochwalić, a radość młodzieży, która niejednokrotnie lądowała na pudle to dla nas najlepsza nagroda – puentuje prezes.
Karate w Krotoszu to nie tylko treningi i starty w imprezach. Klub stara się również dzielić własnym doświadczeniem z innymi klubami, w tym tymi zza granicy. Stąd też w czerwcu ub. roku nasi karatecy gościli w Papenburgu w Niemczech. Wizyta umożliwiła prezentację umiejętności zawodników karate. Nasz klub został bardzo wysoko oceniony przez działaczy niemieckich, którzy za około dwa miesiące przybyli do Krotoszyna z rewizytą. Ta współpraca ciągle się rozwija i zapewne jeszcze nie raz usłyszymy o wspólnych polsko-niemieckich działaniach.
Karate w KS Krotosz to jednak utalentowana młodzież. Warto w tym miejscu wyróżnić kadrę z Mistrzostw Europy w składzie: Maria Kubiak, Anita Daniłowicz, Martyna Kaj, Wiktoria Jarek, Nikola Piotrowiak, Katarzyna Kościelna, Paweł Grzegorzewski, Stanisław Swora, Łukasz Błaszczyk, Kacper Dolata i Eryk Rogalka. – Każdy może zawsze do nas dołączyć. Treningi odbywają się na sali przy ulicy Sportowej na stadionie w Krotoszynie w każdy wtorek i czwartek od godziny 16.00. Serdecznie zapraszamy – zakończył W. Figaj.
Krotoszyn - 5 tysięcy to żaden budżet
![]() |
| Andrzej Piesyk |
W minionym roku komisja pracowała w składzie: starosta krotoszyński Leszek Kulka, burmistrz Krotoszyna Julian Jokś, burmistrz Kobylina Bernard Jasiński, burmistrz Koźmina Maciej Bratborski, zastępca komendanta krotoszyńskiej policji Mariusz Jaśniak, naczelnik wydziału ruchu drogowego krotoszyńskiej policji Karol Budziński, radni powiatowi: Tomasz Chudy i Andrzej Piesyk, prokurator rejonowy w Krotoszynie Maria Kołodziejczyk oraz komendant PSP w Krotoszynie Mariusz Przybył.
Jak informował A. Wichłacz komisja pełniła funkcję wspierającą działania starosty w zakresie zwierzchnictwa nad powiatowymi służbami, inspekcjami i strażami oraz zadaniami określonymi w ustawach i uchwałach w zakresie ochrony bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego. W roku 2013 komisja odbyła cztery posiedzenia. – Wpłynęło do nas sporo wniosków dotyczących bezpieczeństwa na naszych ulicach. Głównie dotyczyły one poprawy bezpieczeństwa w miejscach obok osiedli i szkół. Wszystkie były dyskutowane przez komisje i na bieżąco przekazywane zarządowi – tłumaczył naczelnik – Oprócz tego udało się mimo skromnego budżetu zorganizować po raz kolejny akcje „Bezpieczna droga do szkoły”, konferencję „Młody kierowca” czy też plebiscyt „Dzielnicowy roku” – puentował A. Wichłacz.
O budżet komisji jako pierwszy spytał radny Andrzej Piesyk. – Cały budżet to 5 tys. zł. To żaden budżet. Weźmy np. plebiscyt na najlepszego dzielnicowego. Ile taki policjant dostaje 500 zł? Może podnieśmy budżet do przynajmniej 10 tys. zł i niech to będzie jakaś porządna suma – mówił radny. Innym ten pomysł się spodobał. – Przy tak skromnym budżecie jesteśmy i tak pełni podziwu dla mnogości akcji jakie komisja zrobiła – mówił radny Janusz Baszczyński. – Powinniśmy podnieść budżet tej komisji – dodawał radny Albin Batycki.
Obecny na sali starosta Leszek Kulka nie widział w tym większego problemu. – Zrobimy jakieś stosowne przesunięcia w budżecie i znajdziemy te środki jeśli radni widzą taką potrzebę – puentował starosta.
Krotoszyn - Integracyjne strzelanie
![]() |
| Wszyscy strzelcy musieli wykazać się nie lada precyzją |
Organizatorem biesiady było koło myśliwskie Knieja, które zarządza strzelnicą myśliwską. Na początek wszystkich zebranych przywitano oraz przedstawiono krótko historię koła, które swoją bogatą historią sięga roku 1951. Wspólne strzelanie w ramach trapu (trap to dziedzina strzelectwa sportowego, w której z gładkolufowych strzelb śrutowych oddaje się strzały do ceramicznych rzutków wyrzucanych z maszyny pod różnym kątem – przyp. red.) to kolejna po ubiegłorocznej biesiadzie myśliwskiej akcja skierowana do lokalnej społeczności. – Chcemy pokazać, że strzelectwo nie wiąże się tylko i wyłącznie z elitarną grupą osób – zaczyna jeden z członków koła Przemysław Jędrkowiak. - Warto tutaj dodać, że nieustannie współpracujemy ze szkołami z okolic między innymi w ramach zbiórki kasztanów dla danieli. W szkołach, z którymi współpracujemy, istnieją bardzo prężnie działające koła ekologiczne. Właśnie dzięki dużemu zaangażowaniu w poznawanie przyrody nie tylko z książki, ale także z zajęć praktycznych zacieśnia się nasza współpraca, a łowiectwo przestaje być postrzegane poprzez pryzmat myśliwego, który tylko strzela do zwierząt – kończy myśliwy i jednocześnie radny powiatowy.
Na sobotnie strzelanie zgłosiło się w sumie 18 zawodników, którzy przez dobre dwie godziny walczyli o prym najlepszego strzelca. Zwyciężył Paweł Błażutycz przed Leszkiem Kraśniewskim i Edwardem Zabiegło. Podczas imprezy na wszystkich czekała leśna uczta z grillem i grochówką oraz wszelkiego rodzaju napojami. – Impreza udała się na sto procent i będziemy chcieli ją kontynuować w przyszłości zapraszając do wspólnego strzelania kolejne grupy z naszej społeczności lokalnej by pokazać, że to fajne spędzanie wolnego czasu – podsumował P. Jędrkowiak.
foto by P.W. PłÓCIENNICZAK
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Zduny - Proboszcz zrobił porządek?
![]() |
| Komisja sprawdzała porządek na cmentarzu |
![]() |
| Na cmentarzu pojawił się deklarowany przez księdza kontener |
![]() |
| Z kompostownika znikły cmentarne śmieci |
Informację o wizji lokalnej przyniósł do naszej redakcji jeden z zainteresowanych mieszkańców gminy, który od początku był zaniepokojony bałaganem i faktem, że proboszcz nie robi sobie nic z tego, że w życie weszła nowa ustawa o odbiorze nieczystości. – Wszyscy ludzie jakoś się do tego przystosowali i płacą za wywóz śmieci, a ksiądz robił to tak jak on chciał. Okazało się jednak, że po waszych artykułach tematem w końcu się zajęli i nagle jakoś spokorniał nam proboszcz – mówi anonimowo nasz informator.
Przypomnijmy tylko, że ksiądz kanonik Andrzej Nowak sprawujący w Zdunach funkcję proboszcza jako zarządca przed wejściem w życie ustawy śmieciowej zobowiązany był do wypełnienia deklaracji. Ksiądz proboszcz zadeklarował, że posiada pojemnik KP 7 na 7 tys. litrów. Tymczasem na cmentarzu stały trzy mniejsze pojemniki o pojemności 3 tys. litrów. Dodatkowo ksiądz zobligował się do segregacji odpadów, czego ponoć nie czynił. Dodatkowo za parkingiem przy parafii utworzył też kompostownik, na który wywoził rzekomo odpady roślinne z cmentarza tj. kwiaty i liście. Trafiały tam jednak nie wiadomo skąd również znicze, wieńce i szarfy, a więc odpady z cmentarza, które winne być umieszczane w kubłach.
Kiedy udaliśmy się na miejsce faktycznie na cmentarzu trwała wizja lokalna. Kiedy jednak podjechaliśmy bliżej wszystkie obecne osoby udały się w stronę plebani. Na pierwszy rzut oka widać jednak, że cmentarz posprzątano, a na miejscu trzech małych kontenerów pozostał tylko jeden brązowy na odpady roślinne, natomiast w miejsce dwóch innych pojawił się kontener, który wcześniej był deklarowany. Na kompostowniku nadal znajduje się hałda liści i kwiatów. O dziwo nie widać tam żadnych innych śmieci. Czyżby zatem ksiądz zrobił porządek?
Próbowaliśmy skontaktować się z proboszczem. Wysłaliśmy mu również pytania drogą e-mailową. Do momentu składu gazety żadna odpowiedź jednak nie przyszła. Związek Eko-Siódemki jest również oszczędny w komentarzach. – Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie udzielić interesujących pana odpowiedzi. Ksiądz dostał pewne wytyczne i my byliśmy sprawdzić czy zastosował się do nich. Jakie będą kolejne kroki w tej sprawie teraz nie odpowiem. Proszę o wysłanie pytań na e-mail. Po konsultacji z radcą prawnym udzielę ich w stosownym czasie – poinformowała nas szefowa Eko-Siódemki Ewa Obal.
Do tematu powrócimy.
foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK
Subskrybuj:
Posty (Atom)









