poniedziałek, 10 lutego 2014

Kuklinów - Świnki śmierdzą, sąsiady narzekają

To z tego gospodarstwa w Kuklinowie wydobywa się uporczywy smród
Mamy już dość życia w takich warunkach – mówi M. Konieczna
Od dwóch lat mieszkańcy Kuklinowa borykają się z problemem odoru dochodzącego z masowej hodowli świń prowadzonej przez radnego gminy Kobylin Mariana Dymarskiego. Ich zdaniem, hodowca nie zastosował się do decyzji wydanej przez gminę i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu ponieważ prowadzi swoją hodowlę w budynku stodoły, która nie jest do tego zupełnie dostosowana.

Dwa lata temu Marian Dymarski wydzierżawił od jednego z mieszkańców Kuklinowa teren wraz z chlewnią i stodołą na potrzeby swojej hodowli trzody chlewnej. Zaczął rozbudowę by móc zwiększyć własną produkcję, która oprócz Kuklinowa odbywa się też w Starymgrodzie, skąd pochodzi radny, Romanowie i Rojewie. Spora liczba trzymanych w Kukinowie świn (200 sztuk – przyp. red.) potrzebowała jednak dodatkowego miejsca. Dobrym rozwiązaniem okazał się niewykorzystywany budynek stodoły. Radny wystąpił zatem w 2012 roku do gminy Kobylin o zmianę sposobu użytkowania stodoły na przyszłą chlewnię. Burmistrz na początku zaakceptował prośbę i przychylił się do niej. Liczne wnioski mieszkańców jednak zobligowały go do cofnięcia decyzji i uchylenia się od tego kroku.

Smród jest nie do opisania
Mieszkańcy, którzy mieszkają najbliżej wspomnianego gospodarstwa mają dość odrażającego odoru, który nasila się szczególnie w ciepłe dni. – Smród jest taki, że trzeba okna zamykać, a o praniu to można w ogóle zapomnieć – zaczyna Monika Konieczna z Kuklinowa, która graniczy z hodowlą radnego. – Próbowaliśmy z nim rozmawiać na ten temat, ale to nic nie daje. Jak śmierdziało tak śmierdzi. Teraz jest w miarę dobra pogoda to tak nie czuć, ale jak robi się cieplej to jest strasznie i jeszcze wszędzie te muchy – kontynuuje kobieta.
Okazuje się, że radny wbrew zakazowi użytkowania (wydanemu w lutym 2013 roku – przyp. red.) stodoły trzyma tam swoje świnie. – To jest budynek zupełnie do tego niedostosowany. Nie ma stropu i wentylacji, co powoduje że smród jest mocno wyczuwalny. Oprócz tego nie ma odpowiedniego odprowadzenia gnojówki, co powoduje dodatkowe utrudnienia dla nas – tłumaczy kobieta. Dodaje jednocześnie, że wszyscy mają już dość tej sytuacji i nie wyobrażają sobie dalszej egzystencji w otoczeniu takiego gospodarza. – Jak przyjeżdża kontrol to wszystko pucuje na tip top, ale jak nie ma kontroli to te świnie trzyma w takich warunkach, że szkoda gadać. Sama pracowałam całe życie przy świniach i tak brudnego gospodarstwa to jeszcze nie widziałam – kończy M. Konieczna.

Kontrole po stronie mieszkańców
28 września 2012 roku odbyła się w Kuklinowie kontrola z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Inspekcja wykazała, że na terenie gospodarstwa wyczuwalny jest silny zapach gnojowicy, jak również bardzo duża ilość much, a także, że gnojowica wypływa na dzierżawione grunty i wsiąka do ziemi. Pracownicy z WIOŚ potwierdzili też występowanie uciążliwości odorowych z gospodarstwa stwierdzając, że pozostałości odchodów pozostające na powierzchni terenu są kolejnym źródłem odorów. Radny M. Dymarski został wtedy ukarany dwoma mandatami karnymi. Pierwszy w kwocie 400 zł w związku ze stwierdzeniem braku szczelnych zbiorników na gnojówkę i gnojownicę co było wykroczeniem z art. 41 ustawy O nawozach i nawożeniu, a drugi w kwocie 500 zł za wprowadzenie do ziemi ścieków bez pozwolenia wodnoprawnego co stanowiło wykroczenie z art. 351 ustawy Prawo ochrony środowiska. – Mamy dziś luty 2014 roku i nadal jest tak samo. Teraz ma małe świnie i trzyma je w chlewni, ale jak podrosną to będzie trzymał je znowu w stodole bo nic sobie z tego nie robi, a w gminie go chronią bo to radny. Ręka rękę myje prawda? – mówi M. Konieczna.

Ja wiem, gdzie świnie trzymam
Mariana Dymarskiego nie zastajemy w domu w Starymgrodzie. Jego żona jest jednak tak miła, że udostępnia nam jego numer telefonu. W rozmowie z nami radny nie kryje swojego zażenowania całą sytuacją. -Trudno jest tak ogólnie zająć stanowisko w tej sprawie, bo każdy ma swój punkt widzenia. Ja nie chciałbym się stać osobą medialną, ja chcę pracować – zaczyna M. Dymarski. Dodaje jednocześnie, że nie rozumie zarzutów mieszkańców bowiem stodoła nie jest miejscem do trzymania świń. – Stodoła nie jest dostosowana, nie ma zmiany sposobu użytkowania, ten obiekt jest przekształcony i tych świń tam nie ma w tej stodole. Jeżeli mieszkańcy twierdzą, że ja tam trzymam to mogą sobie mówić co chcą. Ja wiem co ja robię i wiem gdzie świnie trzymam. Tyle kontroli już przechodziłem i mogą nadal kontrole przyjeżdżać. W każdym razie spodziewam się zawsze kontroli, bo jestem pod szczególną ochroną, ja wiem co ja mówię – kontynuuje radny.
Na temat smrodu, który dochodzi z jego gospodarstwa wypowiada się krótko twierdząc, że to jest związane z tym, że Kukinów to wieś i panują tutaj warunki wiejskie. - Zdarzy się raz w tygodniu czy dwa, jak jest wysoki upał, że gdzieś tam zmiana wiatru nastąpiła i pojawił się jakiś smród. Z reguły ustępował po dwóch trzech godzinach. Także nie jest to zjawisko niekorzystne, z którym się nie da żyć, a jeżeli sąsiady twierdzą, że jest uciążliwy odór, który jest dzień i w nocy to jest bardzo mi przykro w tej sprawie. Ja współczuję sąsiadom i bardzo mi przykro, ale ja też muszę żyć i pracować. To wszystko – zakończył M. Dymarski.

foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz