poniedziałek, 17 lutego 2014

Zduny - Nasz proboszcz nie dba o cmentarz

Z tyłu cmentarza należałoby skosić trawę
Kontenery mogłyby bez problemu stanąć w tym miejscu i nikomu nie wadzić
16 stycznia na terenie cmentarza przy parafii św. Jana Chrzciciela w Zdunach odbyła się wizja lokalna przeprowadzona przez urzędników z gminy. Kilka dni później kontrolę przeprowadzili przedstawiciele związku Eko-Siódemka. Powodem była opisywana przez nas sprawa bałaganu na zdunowskim cmentarzu. Obie wizytacje wykazały, że na cmentarzu panuje porządek. Mieszkańcy twierdzą inaczej.

Przypomnijmy tylko, że ksiądz kanonik Andrzej Nowak sprawujący w Zdunach funkcję proboszcza jako zarządca przed wejściem w życie ustawy śmieciowej zobowiązany był do wypełnienia deklaracji. Ksiądz proboszcz zadeklarował, że posiada pojemnik KP 7 na 7 tys. litrów. Tymczasem na cmentarzu stały trzy mniejsze pojemniki o pojemności 3 tys. litrów. Dodatkowo ksiądz zobligował się do segregacji odpadów, czego ponoć nie czynił. Dodatkowo za parkingiem przy parafii utworzył też kompostownik, na który wywoził rzekomo odpady roślinne z cmentarza tj. kwiaty i liście. Trafiały tam jednak nie wiadomo skąd również znicze, wieńce i szarfy, a więc odpady z cmentarza, które winne być umieszczane w kubłach.

Według kontroli wszystko gra
Kontrole, które odbyły się w styczniu wykazały, że cmentarz posprzątano, a na miejscu trzech małych kontenerów pozostał tylko jeden brązowy na odpady roślinne, natomiast w miejsce dwóch innych pojawił się kontener, który wcześniej był deklarowany. Na kompostowniku natomiast znajdują się już tylko liście i odpady roślinne z cmentarza. – Ksiądz nie poniósł żadnych konsekwencji prawnych ponieważ uiszczał opłatę zgodną z zadeklarowaną wielkością pojemników. Po przeprowadzonych oględzinach przez pracowników Eko-Siódemki stwierdzono, że  teren cmentarza w Zdunach jest uporządkowany – informuje młodszy referent związku Eko-Siódemka Marcin Gaszek.

Mieszkańcy są innego zdania
Według mieszkańców, którzy zgłosili się do redakcji kontrolujący mają inne pojęcie porządku niż oni. – I owszem pojemnik się pojawił, ale stoi obok krzyża i według nas nie jest to miejsce gdzie powinien stać. Jak to tak śmieci obok krzyża – mówią anonimowo mieszkańcy. Dodają jednocześnie, że na cmentarzu znajduje się miejsce zabudowane, które służyło do tej pory za śmietnik z boku cmentarza. – Tam pojemniki nie rzucały się w oczy i był porządek, ale ksiądz robi nam na złość i postawił sobie pojemnik obok krzyża. Czy tak zachowuje się pasterz swojej parafii – kontynuują. Dodatkowo wskazują na zarośnięte przez trawę miejsca na cmentarzu, które ich zdaniem już dawno powinny zostać wycięte. – Jak ktoś był to powinien zwrócić na to uwagę. Widocznie kontrolujący zajął się tylko kwestią pojemników, a nie patrzył już na całość cmentarza, a tymczasem trawa z tyłu cmentarza jest taka duża, że za jakiś czas do niektórych grobów to trzeba będzie z kosą chodzić żeby utorować sobie drogę – kończy jeden z mężczyzn.
Sprawdziliśmy. Faktycznie na cmentarzu jest miejsce, gdzie bez problemu zmieściłby się kontener na odpady i poprawiłby on znacznie estetykę zdunowskiego cmentarza. Dlaczego zatem ksiądz nie skorzysta z propozycji mieszkańców? Tego niestety się nie dowiedzieliśmy bowiem ksiądz nie chciał z nami rozmawiać na ten temat. Podobnie z resztą jak na temat skoszenia trawy, która w niektórych miejscach sięgała nam dobrze po ramiona.

Za księdza Orpla nie było problemów
Nasi rozmówcy nie rozumieją postępowania księdza proboszcza. Mówią nam, że za czasów probostwa śp. Jana Orpla, który swoją posługę sprawował w latach 1983 – 2003 nie było takich problemów jak z proboszczem Nowakiem. – Wybudował dom parafialny, odwilgocił kościół, utwardził teren wokół kościoła, otworzył w domu parafialnym przedszkole, położył posadzkę w kościele. Wraz z władzami gminy uruchomił dom pogrzebowy wraz z kostnicą, podłączył ogrzewanie kościoła oraz uporządkował teren cmentarza i postawił miejsce na kubły, które do czasu przyjścia proboszcza Nowaka nikomu nie wadziły – tłumaczy anonimowy mężczyzna.
Teraz jest inaczej. – Chcielibyśmy żeby śmietnik wrócił na swoje stare miejsce, ale proboszcz nie chce o tym słyszeć. Kiedy my je tam przesuwamy to na następny dzień są już spowrotem obok krzyża i szpecą cmentarz. Za księdza Orpla takiego burdlu nie było. Jest gorzej niż w Smoleńsku, a proboszcz tylko mówi nam, że tak musi być bo Chrystus musi widzieć, gdzie my śmieci wyrzucamy – kończy inna mieszkanka Zdun.

foto by P.W.PŁÓCIENNICZAK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz