Do tragicznego zdarzenia doszło 22 czerwca tuż po
godzinie 16.00 na jednym ze stawów we wsi Targoszyce (gm. Kobylin). Bolesław W.
najprawdopodobniej chciał ochłodzić się w upalny dzień. Skończyło się to dla
niego tragicznie.
![]() |
Kąpiel na tym stawie skończyła się dla mieszkańca Targoszyc tragicznie |
Miniona sobota sprzyjała na pewno wypadom nad wodę.
Niestety na naszym terenie baseny odkryte są jeszcze nieczynne więc niektórzy
korzystają z tzw. dzikich kąpielisk, którymi są pobliskie stawy czy rzeki. Mimo
zakazów, próśb i apeli oraz ostrzeżeń o zagrożeniach, dzikie kąpieliska w
miniony weekend znów odwiedziły tłumy. - Na wszystkich tzw. dzikich
kąpieliskach obowiązuje zakaz kąpieli. Za nieprzestrzeganie tego przepisu grozi
mandat karny w wysokości do 250 złotych. Dla bezpieczeństwa tych osób przez
cały okres wakacji zwiększymy intensywność kontroli tych miejsc – mówi
rzecznik prasowy krotoszyńskiej policji, Włodzimierz Szał.
Kąpiel w niedozwolonym miejscu
Niestety w Targoszycach taka kąpiel w niestrzeżonym
miejscu zakończyła się tragicznie dla 52-letniego mieszkańca – Bolesława W. .
Mężczyzna pływał w stawie należącym do koła PZW. W odległości około 100 metrów
od brzegu nurkował i wypływał na powierzchnię. W pewnym momencie nie wypłynął.
Całą sytuację widziały osoby postronne. Wezwali pomoc. – To były ułamki
sekund. Próbowali gościa reanimować, ale nic z tego nie wyszło. Pływał razem z
innymi na takiej styropianowej tratwie. W pewnym momencie ona się przewróciła i
facet poszedł pod wodę. Już nie wypłynął. Koledzy wyciągnęli go z wody, ale
było już za późno– relacjonuje jedna z osób, która była świadkiem
zdarzenia. Dodaje jednocześnie, że być może osoba kąpiąca się była również pod
wpływem alkoholu. – Wiadomo. Było ciepło. Dość często się tam ludzie kąpią.
Biorą z sobą jakieś piwko i sobie odpoczywają. Nie wiem, ale tak gadają, że
ponoć był trochę wypity – kończy.
Na miejsce zdarzenia niezwłocznie wyjechali strażacy z OSP
Kobylin, pogotowie i policja. - Strażacy wspólnie z ratownikami medycznymi prowadzili na zmianę
reanimację krążeniowo-oddechową mężczyzny. Niestety, bez powodzenia – informuje
Tomasz Niciejewski z krotoszyńskiej straży.
Teraz sprawą zajmuje się policja i prokuratura, która ma
wyjaśnić przebieg i okoliczności tragicznego zdarzenia. – Potwierdzam, że 52-letni mieszkaniec pływał w stawie, na styropianowej
palecie. W pewnym momencie zniknął z oczu koledze. Świadek zdarzenia
wspólnie z innym mężczyzną zdołali wydobyć na brzeg tonącego. Pomimo podjętej
reanimacji 52-latka nie udało uratować. To pierwsze od wielu lat tego typu
zdarzenie w powiecie – informuje W. Szał.
To był dobry człowiek
Pana Bolesława znali okoliczni mieszkańcy, którzy złego
słowa na niego jednak nie powiedzą. – Miał trudne dzieciństwo. Matka mu
zmarła i mieszkał w Targoszycach samotnie razem z ciotką. To był jednak dobry
człowiek, który nie wadził nikomu. Od alkoholu nie stronił, ale to, co go
spotkało jest straszne i na pewno na taką śmierć nie zasługiwał –
powiedział nam sołtys Łagiewnik, Grzegorz Kreczmer.
Również wędkarze, których zastaliśmy na stawie wyrażali
się podobnie. – Dobry chłop. Zawsze przyszedł i pogadał. Jak trzeba było coś
pomoż to i pomógł. Złego słowa na niego nikt nie powie. Szkoda chłopa i tyle.
Był przecież jeszcze taki młody – mówili wędkarze.
Ostrzeżenia o nie kąpaniu się w tego typu miejscach płyną nie tylko od policji czy straży
miejskiej, ale i samych właścicieli, którzy mimo wynajętych służb
ochroniarskich mają problem by skutecznie zniechęcić do kąpania się w tych
miejscach. W razie tragedii są oni bowiem pociągani do odpowiedzialności za
niezabezpieczenie terenu. - Trudno jest zabezpieczyć tak rozległy teren.
Gdybyśmy nawet go ogrodzili, ludzie i tak znajdą sposób by wejść do środka i
się kąpać. Dlatego co roku prosimy policję i straż miejską o częstsze kontrole
w tych miejscach – mówi jeden z właścicieli stawu na terenie gminy Kobylin – Ja
osobiście mam tablicę postawioną, ale wiadomo, że cały dzień nad stawem spędzać
nie będę – kończy.
Apel o rozwagę
Dlaczego warto unikać takich miejsc? Trzeba zdać sobie
sprawę, że na dnie takich kąpielisk mogą być gałęzie, szkła i inne przedmioty,
o które łatwo można się skaleczyć. Poza tym są tam bardzo duże skoki
głębokości, przez co osoba, która nie zna tego podłoża, może wpaść w panikę.
Dodatkowo w związku z różnymi głębokościami tworzą się obszary wody o różnej
temperaturze. - Wypływając z ciepłej wody do zimnej można dostać skurczu
mięśni, co może doprowadzić do podtopienia, a w konsekwencji do śmierci –
ostrzega Grzegorz Majchszak z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Krotoszynie.
Dodatkowo musimy sobie zdawać sprawę z tego, że na tego typu akwenach nie ma
zarządcy, który na co dzień pilnowałby czystości tej wody. Są to kąpieliska
niesprawdzane i niesprzątane. Jest to woda stojąca, która nie ma wymiany, nie
dopływa do niej bowiem żadna rzeka. Poza tym przy wysokich temperaturach na
wodzie zaczynają pojawić się zakwity glonów, które mają właściwości
alergizujące i wydzielają toksyny, które mogą uszkodzić układ nerwowy i narządy
miąższowe, jak wątroba.
To pierwszy przypadek utonięcia w tym roku. Do ostatniego
tak tragicznego zdarzenia doszło w roku 2011 kiedy w rzece w Kuklinowie utonęła
kobieta podczas wypadku samochodowego. Co zrobić kiedy widzimy osobę, która się
topi? - Pamiętamy, że wejście do wody jest ostatecznością. Zamiast jednego
poszkodowanego może bowiem pojawić się dwóch. Osoba, która nie ma odpowiedniego
przeszkolenia nie poradzi sobie z wyciągnięciem osoby tonącej, która by się
ratować zacznie topić innych. Dlatego w takich przypadkach należy wykorzystać
zasadę 6 x “D”: dopatrz, dowołaj, dorzuć, dosięgnij, dowiosłuj, dopłyń. Jak
radzą ratownicy działanie powinno odbyć się właśnie w tej kolejności, gdzie
bezpośrednie wskoczenie do wody jest rozwiązaniem ostatecznym – kończy G.
Majchszak.